Opublikowano: wtorek, 28, Kwietnia 2015 21:14

D z i e ń   K u l t u r 

      W naszym wiosennym maratonie zdobywania różnych sprawności zatrzymała nas refleksja o nadchodzących świętach Wielkanocy. Zanim udaliśmy się do domów na rodzinne świętowanie, zorganizowaliśmy obchody owych świąt w naszej szkole. Miały one bardzo oryginalny charakter, ponieważ po raz pierwszy połączone zostały z obchodami Dnia Kultur. Celem uroczystości było zaprezentowanie wielkanocnych zwyczajów i obrzędów w poszczególnych regionach Polski z uwzględnieniem ich różnic kulturowych, a także uzmysłowienie istoty wielkanocnego świętowania. Aby zrealizować to zadanie, każdy zespół klasowy przygotował prezentację wskazanej mu wcześniej polskiej grupy etnograficznej. Główną część scenografii stanowiły stoły wielkanocne przygotowane zgodnie z tradycją danego regionu. Wszystkie przyciągały uwagę bogatym składem potraw wielkanocnych oraz ich ponętnym zapachem, a także piękną dekoracją, bogatą w wielkanocne akcenty. Uroczystość poprowadziło dwóch konferansjerów : Weronika Zalas – ucz. kl. VI oraz Konrad Cichocki – ucz. kl. V, którzy zabrali nas w wyimaginowaną podróż po Polsce. Na kolejnych jej przystankach odwiedzaliśmy przedstawicieli polskich regionów, którzy, wedle staropolskiej gościnności, zapraszali nas do swoich stołów, barwnie prezentując przy tym specyficzne elementy własnej kultury oraz zdradzając niekiedy zaskakujące tajniki miejscowych zwyczajów.

Na koniec Weronika i Konrad jeszcze raz podkreślili niepowtarzalny klimat świąt Wielkiejnocy, nazywając je ,,Świętem świąt” i ,,Uroczystością uroczystości”. Poranek Zmartwychwstania zmienił bowiem dzieje człowieka. Życie zwyciężyło śmierć. W związku z tym życzę Wam, kochani Czytelnicy, aby radość Niedzieli Paschalnej napełniała Was i mobilizowała do dobra. Niech zmartwychwstały Chrystus doda Wam sił w pokonywaniu trudności i pozwoli z ufnością patrzeć w przyszłość.  

Nie ulega wątpliwości, iż Wielkanoc na Mazowszu to szereg niezwykłych i pięknych tradycji. Niestety nie wszystkie z nich przetrwały, nieliczne takie jak palma wielkanocna czy pisanki towarzyszą nam współcześnie. Najwięcej zwyczajów przetrwało na mazowieckich wsiach. Według tradycji oś palmy mazowieckiej składa się z witki wierzby z kwiatami, prętów trzciny wodnej zakończonych wiechami lub gałązek brzozy. Taka oś jest opleciona borówcyną lub barwinkiem i ozdobiona świeżymi lub suszonymi kwiatami. Jeśli chodzi o pisanki to tradycja nakazuje zamiast kupionych w sklepie barwników wykorzystać „farby” naturalne.

Werbnica, czyli Niedziela Palmowa otwiera zwyczaje zwią­zane z Wielkanocą. Tego dnia młodzieńcy smagali panienki palemkami, wypowiadając przy tym słowa:

Werba bije, nie ja bije,

Za tyżdeń Wielkideń,

Bud bogata jak zemla,

Bud zdarowa jak woda,

Bud wesoła jak wesna.

Wiosenny czas, szczególnie ten Wilkanocny obfitował niegdyś na Podlasiu w szereg zabaw i zachowań kolędniczych. Jedną z zabaw była gra dla chłopców w Wybytki. W grze brało udział jednocześnie tylko dwóch partnerów. Jeden z nich zapraszał swego towarzysza do gry. Kolega zazwyczaj się zgadzał, ale najpierw musiał wypróbować na zębach twardość jajek. Wówczas, trzymając jajko w zaciśniętej dłoni, wystawiał do uderzenia jedynie jego czubek („nosek”), w który sąsiad uderzał również czubkiem swego jajka. Pierwsza runda kończyła się stłuczeniem „noska” jednej z kraszanek i obaj partnerzy przystępowali do drugiej rundy odwracając jajka drugim końcem tzw. „dupką” i powtarzając całość operacji. Zwyciężał ten, czyje jajko pozostało całe. Przegrany oddawał stłuczone jajko partnerowi. Niekiedy zawody kończyły się remisem.

Ponadto, młodzi mężczyźni i chłopcy chodząc gromadą od chaty do chaty śpiewali wielkanocne pieśni religijne, a także świeckie „konopielki”, jeżeli w chacie były panny na wydaniu. W zamian za śpiew kawalerowie otrzymywali datki w postaci chleba, ciasta drożdżowego, sera, kiełbasy, a najczęściej jaj, bo też tego dopominali się w swych pieśniach:

Obrzędy wielkanocne kończyły się w Niedzielę Przewodnią – tydzień po Wielkanocy. Po mszy świętej na groby bliskich zanoszono więc pisanki. Zgodnie z wielowiekową tradycją spożywano tam pieróg a jego okruchy rozrzucano zwykle na mogiłach.